W dniu 27 maja 2017 roku odbyło się spotkanie tzw. „ściany zachodniej” zorganizowane przez Ognisko w Gorzowie. Pomysłodawcą spotkania był Janusz, lider Ogniska. Spotkanie miało miejsce w parafii p.w. św. Józefa przy ul Brackiej 7. Uczestniczyły w nim osoby z Ogniska gorzowskiego (organizatorzy), z Zielonej Góry i Szczecina.

Przedstawicielami naszego Ogniska byli: ks. Zbigniew Rzeszótko, nasz opiekun duchowy, Weronika, Iwona, Agata i Piotr.
Spotkanie rozpoczęło się o godzinie 12.00 Mszą Świętą sprawowaną przez czterech kapłanów; wśród nich był nasz opiekun duchowy ks. Zbigniew Rzeszótko. Głównym celebransem był o. Dariusz Galant OMI, diecezjalny egzorcysta z Lubonia koło Poznania. Kapłan ten głosił zarówno homilię jak i konferencję w czasie sobotniego spotkania.
Słowo jakie głosił O. Galant zostawiło mocny ślad w sercach słuchających.

Każdy może mieć własne refleksje i przemyślenia. Oto jaki ślad zostawiło w sercu Agaty:

„Głębokie słowo, którego źródłem jest głębokie doświadczenie egzorcystyczne kapłana, dotknęło nas wszystkich…Dziewięć mszy świętych przebłagalnych, post wynagradzający, za skutki grzechów, oddzielających od łaski Bożej, której strumień jest i czeka na wolność w sercu każdego człowieka, to właściwe duchowe lekarstwo; katecheza z obrazem Maryi Miłującej Boga (który ma 300 lat) i najprawdziwszym traktacie o nabożeństwie do Matki Bożej, była kolejnym zaskakującym doświadczeniem. Poznaliśmy różnicę między poświęceniem a zawierzeniem. Żadne dziecko nie mówi swojej mamie co ona ma robić…ufa jej. Mama to wie, a nasza Eleusa, wsłuchana w Boga, klęcząca przed Nim na każdej mszy, całkowicie ufająca Bogu, zna Jego wolę we wszystkich naszych sprawach. Wystarczy do Niej zawołać w sercu…Mamo! Moja wola w Tobie! Mamy poczuć się bezpieczni w Jej ramionach, tak jak na tym obrazie i wpatrywać się w oczy Boga. Z nich płynie światło…
Modlę się dziś w intencjach Maryi, które niesie je Ojcu. Poświęcenie osobowe Matce Bożej zmienia wszystko.
W naszym życiu zdarzają się różnego rodzaju tragedie. Zwykle nie zastanawiamy się nad nimi w taki sposób, by wydobyć z nich mądrość (ona jest u Boga), ponieważ przede wszystkim rozpaczamy, rozpamiętujemy złe uczynki, one popychają do następnych, nie szukamy rozwiązania i pomocy, a woli Bożej to wcale. Stajemy się zakładnikami naszych działań, które po czasie wypełniają serce strachem, lękiem, pustką, bez cienia nadziei, aż do śmierci duchowej, niekiedy fizycznej. Tu na spotkaniu przekonaliśmy się, że można inaczej. W łasce Bożej i trudzie modlitwy wielu za jednego brata i siostrę, nie ma rzeczy niemożliwych. Rozbicie rodziny, strata zdrowia, pracy, majątku wydają się być kataklizmem i są, ale gdy popatrzymy z perspektywy wiary, to możliwe jest tylko bolesne sprucie złej instalacji w życiu… Budujemy od nowa, na nowych zasadach, nie po ludzku…Głębokie świadectwa życia naszych sióstr i braci, także duchownych, poruszyły i utwierdziły prawdę tych słów.
Siła wspólnoty jest niezwykła. Poczułam się chciana, potrzebna, doceniona. Nie we wszystkich miejscach mojego życia tak jest. Bez więzi człowiek nie istnieje, relacje tworzą nas na wzajem. W Sycharze jednoczy siostry i braci potrzeba wierności Bogu przez wierność sobie. Szczęście człowieka zawarte jest w Sakramencie Małżeństwa. Prawdziwie nawróceni będziemy trwać. Po ludzku to niemożliwe.”

Dziękujemy Agatce, że chciała się z nami podzielić odrobiną swego serca.

Wszyscy uczestnicy spotkania naszego Ogniska mieli jednakowa ocenę: było bardzo dobre, udane, potrzebne. Wszyscy też serdecznie dziękują organizatorom za przygotowanie spotkania, za życzliwość i zadbanie o każdy szczegół, także obfitość i różnorodność posiłków. Bóg zapłać!
Padła propozycja kontynuowania takich spotkań. Przyjęliśmy ją bardzo życzliwie. Mamy nadzieję, że Pan Bóg pozwoli spotkać się nam jesienią w Szczecinie. Zatem do zobaczenia!

foto1 foto2